YOOtheme
Niedziela, 5 Wrzesień 2010
Miłość ułańska PDF Drukuj Email
Wpisany przez Cyprian   
Piątek, 24 Lipiec 2009 08:06

Pan Hieronim Sworacki ma 43 lata, mieszka w Bukówcu Górnym chociaż pochodzi ze Spławia. Uwielbia zwierzęta, ma 7 koni,  na podwórku kilka kotów i biegają dwa małe szczeniaki, prowadzi do tego małą działalność gospodarczą - wulkanizację. Rok temu razem z synami zdobywał szczyty polskich gór, a parę miesięcy temu dowiedział się, że cierpi na raka płuc. O swojej chorobie mówi otwarcie, nic nie ukrywa.

 

   

 

Pan Hirek konno jeździ od dziecka, a od 5 lat jest w 17-pułku ułanów, stacjonuje w Sławie. Na wieszaku wiszą ułańskie mundury, na ścianach fotografie, dyplomy, odznaczenia. Niestety choroba pochłania nie tylko finanse ale również i siły. Nie starcza mu zatem sił na prowadzenie działalności i zajmowanie się końmi. Wędrówki między szpitalami i ciągłe badania pochłaniają mnóstwo czasu. Ma dwóch synów ale jeden pracuje zawodowo a drugi to licealista.

Pan Hirek nie chce rezygnować z koni zupełnie. Mówi, że jak jest w stajni i patrzy na te piękne zwierzęta zapomina o chorobie, a gdy osiodła rumaka i jedzie na spacer do lasu to tak jakby wszystko mijało. Ale niestety leki pochłaniają tak dużo, że część koni musi sprzedać.
Są to bardzo dobre konie z czystym wielkopolskim rodowodem, część z nich ma wpis do księgi głównej, pochodzą od bardzo znanych hodowców. Pan Hirek twierdzi że nie będzie miał problemu ze znalezieniem dobrych domów  dla większości koni. Dwa z nich chce zostawić synowi do jeżdżenia. Największy problem będzie miał z piękną ciemnogniadą klaczą Jagną. Jagna ma 16 lat jest przepiękna i potężna waży ok.650kg. Nie nadaje się do jazdy, ponieważ od 4 lat ma zerwane ścięgna. Miała mieć u tego pana dożywocie, ale w tej sytuacji niestety musi ją sprzedać. Handlarze nie wchodzą w grę. Wyraża się o nich bardzo źle, wie że jeżeli kupi ją handlarz to zaraz pojedzie z nią do Rawicza do ubojni, a Jagna służyła mu wiele lat, na tak potężnego konia nie chce dużo 2,5 tys... Bardzo chciałby oddać za darmo,ale choroba pochłania tak ogromne nakłady finansowe, że nie stać go na taki podarunek. Warsztat też nie przynosi już takich zysków jak kiedyś, a żyć trzeba. Ten człowiek chciałby aby jego koń żył ale pragnie też swojego życia, więc musi się leczyć i walczyć z chorobą. O naszej fundacji dowiedział się od dr.Ossowskiego, który był z nami przy ratowanej kilka miesięcy temu Fiołeczki w tej miejscowości.

Bardzo chciałby aby Jagna trafiła do nas. Chodzi tu o życie konia, ale również człowieka.
Pan Hirek twierdzi że jeżeli my jej nie weźmiemy to nie będzie miał wyjścia ale sprzedanie konia zleci znajomemu kiedy on będzie w szpitalu żeby nie widział bo mu serce pęknie.

 

 Aktualizacja

Wspaniałe wieści - udało nam się, po raz kolejny dzięki WAM, ocalić  Jagnę. Jest już szczęśliwa w nowym domu,w adopcji. Towarzyszy jej cudowny Everest.

Z całego serca - Dziękujemy!

Zmieniony: Poniedziałek, 14 Wrzesień 2009 22:52