| Kaja i Gerda |
|
|
|
| Wpisany przez Cyprian |
| Piątek, 31 Lipiec 2009 06:59 |
|
Kaja i Gerda.
Ogromne gospodarstwo, gdzie gołym okiem widać, ze remonty się zaczęły za lepszych czasów, ale niedawno stanęły. Kryzys na świecie, kryzys w rolnictwie od kilku lat. Chłopak nic nie mówi, tylko prowadzi nas do stodoły. Ma może z 16 - 17 lat. Po chwili wyprowadza dwa okrągłe konie. "Ojca akurat nie ma, bo byłby zły" - tłumaczy chłopak. Upina klacze przy oknie stodoły. Piękne konie. Trochę płochliwe i bardzo wypasione. Kręcą się, wiercą, nie mogą ustać w miejscu. "Nazywają się Gerda i Kaja. Jedna ma 5 a druga 6 lat. Byłyby idealne gdybyście zechcieli.. bo może wam się przydadzą.. Bo my nie mamy pieniędzy.. No i tata chce oddać do rzeźni, bo teraz skupują lada moment od osób prywatnych.. Bo nam już na jedzenie zaczyna brakować, a łąki zalały deszcze, zboża wyniszczone przez wichury, dach nam zerwało.. ". Stoimy i patrzymy i nie wiemy co powiedzieć. Byliśmy pewni, ze jadąc tu, jedziemy zobaczyć dzieci, które potrzebują konia do terapii, albo zabawy. Tym czasem widzimy dwie żywe, okrąglutkie klacze, nieświadome tego, co je czeka. Tłumaczymy delikatnie, ze w tej chwili nie jesteśmy w stanie pomoc. W końcu aktualnie ratujemy 3 inne konie.. I przestój finansowy również nam dał się we znaki.. Pod opieką mamy już 20 koni i kilka w adopcjach, które finansujemy. Leki, pasza.. to ogromne koszta utrzymania co miesiąc. Ale chłopak zdaje się nie słuchać. Łzy pojawiają mu się w oczach i zaczyna nam obiecywać niemalże złote góry, abyśmy tylko wzięli konie. Mówi, że sam je wychował. Dostali je z siostrą na urodziny 3 lata temu, jako młode dzikusy. Sam karmił, oporządzał i pracował z nimi, młodsza siostra pomagała. "Są takie grzeczne! Dają wszystkie nogi, prawie 4 na raz! Można je klepać i tu, i tam.. Można prowadzic i jeździć bez siodła.. !". Chłopak cały czas przytula sie do Siwej klaczy, ale w końcu zaczyna nas poganiać. Mówi, że jak ojciec nas zobaczy, a za chwilę wraca z pola, będzie miał żal, że syn szuka afery, bo dziś tyle się mówi o ratowaniu koni.. a wieś mała, po co rozgłos. Niemalże zostajemy wypchnięci za bramę. Patrzymy jeszcze na małe, wesołe klacze przypięte łańcuchami do grubej rury przy stodole. Chłopak zaraz po naszym odejściu biegnie po trawę i poi konie odstaną wodą. Potem czyści i wprowadza do stajni. Widząc, że jeszcze stoimy przed gospodarstwem podchodzi do nas i z błagalnym wzrokiem i łzami w oczach mówi "błagam was, weźcie te konie, ja powiem ojcu, żeby mi dał parę dni, to on zaczeka, bo dobry jest człowiek, tylko bieda u nas". Obiecujemy chłopakowi, że zrobimy co w naszej mocy, konie mogą iść do ośrodka hipoterapeutycznego w Szczecinie po sprawdzeniu przez weterynarza w naszym ośrodku. Dom się znajdzie, bo chłopakowi zależy, aby szły do dzieci..
Za każda najmniejszą formę pomocy - serdecznie dziękujemy! Oto zdjęcia "dziewuch" zrobione jeszcze w ich starym domu
Aktualizacja, 12.09.2009 Klacze zostały wykupione z powodzeniem, są już w siedzibie fundacji. Wszystkim serdecznie dziękujemy! Poniżej Kaja i Gerda w Fundacji
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
| Zmieniony: Niedziela, 13 Wrzesień 2009 06:37 |














