YOOtheme
Czwartek, 9 Wrzesień 2010
Centaurus na "Pride of Poland" w Janowie Podlaskim. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Cyprian   
Niedziela, 13 Wrzesień 2009 13:04

Nasza Fundacja otrzymała zaproszenie od organizatorów aukcji "Pride of Poland" z Janowa Podlaskiego do wzięcia udziału w imprezie w dniach 08-09 sierpień 2009.

Byliśmy zaszczyceni udziałem w tak prestiżowym wydarzeniu. Nasze stanowisko odwiedziły setki osób z Polski i za granicy. Rozdaliśmy karton ulotek ufundowanych na tę okazję przez wrocławską drukarnię UNI DRUK, której serdecznie dziękujemy.  

W przygotowanie stoiska zaangażowało się mnóstwo osób. Szczególne podziękowania dla Krzysia, Krysi, Dorotki i Ewy.

Przejechali pół Polski aby reprezentować naszą działalność wśród hodowców i miłośników koni. Zainteresowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! Tłum ludzi zebrany nieustannie przy naszym stoisku oglądał filmy, zdjęcia i zadawał setki pytań. 

Impreza owocowała jednak w przeróżne, wesołe zdarzenia: można zacząć od wyjazdu, który przesunął się z godziny 8smej rano na około 15stą. Jak zawsze, trzeba było jeszcze załatwić tysiąc niezałatwionych spraw:

-pojechać po materiały reklamowe do biura,

-pojechać do firmy "Apart", która użyczała nam szyjek na ekspozycję biżuterii (serdeczne podziękowania za tak ogromne wsparcie w kierunku firmy),

-odebrać wszystkich i rozwieźć pozostałych zaangażowanych,

-odebrać ulotki z firmy DHL (która zdążyła przenieść swą główną siedzibę z jednego końca Poznania na drugi )

Aż w końcu sam wyjazd i krążenie późnym wieczorem po Warszawie skończyło się dotarciem na miejsce ok 3ciej nad ranem. Tylko po to, aby do zdążyć przed świtem z rozłożeniem stoiska i dekoracji.

Niejednokrotnie zaliczaliśmy upadki poprzez liczne dziury w trawie, gubiąc wszystko starannie wcześniej ułożone, felerne okazały się nasze stojaki, które przewracały się przy każdym podmuchu wiatru, Krzysiu przez 30 minut trzymał dach który się zawalał, podczas kiedy dziewczyny montowaly rurki wspierające boki namiotu (co się wtedy nasłuchały od Krzysia, jest ich!). Nie można nie wspomnieć o pierwszej zimnej nocy, którą trzeba było spędzić w busie (mimo, iż wspaniali mieszkańcy okolicznej agroturystyki zaprosili nas  do siebie na nocleg z ciepłż woda i aneksem kuchennym..), gdyż okazało się, że tylne drzwi busa się nie domykają.

Na szczęście, na wypadek takich okoliczności, mieliśmy dmuchany materac (a że zapomnieliśmy pompki, trzeba było dmuchać starą metodą usta - materac, co zajęło ponad godzinę), który jednak odszedł w zapomnienie już wieczorem, kiedy to zatrzaskiwaliśmy drzwi busa. Niefortunnie śruba przy drzwiach celnie trafiła w materac i przecięła go na całej długości. Związanie go sznurkiem wiele nie pomogło. Już ok 23ciej leżeliśmy wszyscy na zimnej podłodze. Co by nie zmarznąć, do rana zwiedzaliśmy sobie przepiękny Janów Podlaski, podziwialiśmy starą architekturę i malutkie wiejskie uliczki, pilnując na zmianę busa i jego zawartości. Po spędzeniu dwóch bezsennych nocy i wypiciu hektolitrów kawy, aby trzymać się na nogach - czekała nas jeszcze droga powrotna, ponad 700 kilometrów w nocy z niedzieli na poniedziałek do Zielonej Góry. Droga pełna przystanków na kolejne kawy i biegania po nocy wkoło busa, aby nie zasnąć.  

Już wkrótce fotorelacja z przygody, której żadne z uczestników zapewne nigdy nie zapomni. Nie zmienia to faktu, że podróż, mimo kłód stawianych przez los, będzie z pewnością wspominana milej niż gdyby spędzili noc na łożach z baldachimem na Hawajach.   

Fotorelacja 


 

Zmieniony: Sobota, 03 Październik 2009 16:59