YOOtheme
Piątek, 10 Wrzesień 2010
Charmandera nowe życie - ogromny odzew i szum. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Cyprian   
Piątek, 23 Październik 2009 09:23

W trakcie akcji na Charmandera nasze linie telefoniczne trzeszczały - odezwało się wiele osób, które znają Chara z lat świetności. Odezwało się wiele osób, które chciały kupić Chara prywatnie aby.. uczynić z niego reproduktora. Odezwały się w końcu osoby, które powiedziały, ze podarują mu życie. "Dziękujemy" - to za mało.

 Charmander w nowym domu


 

 

 

A oto jak toczyła sie akcja, i powody dla których pojawił się Charmander:

 

Wałach gn., ur.01.02.2004. ojciec: Bobinski (Polish Precedent - Cockade / Derring-Do) matka: Celentina (Case Law - Coveys Quick Step / Godswalk).

 

Charmander, słynny i bardzo obiecujący ogier zajmujący w 2007 roku czołowe miejsca. Dzis juz wałach. Znany i podziwiany w świecie wyścigów konnych. W roku 2007 doznaje jednak kontuzji, która przekreśla jego dalszą kariere. Trener, Pan Adam, śrubuje koniowi kość nogi i troskliwie zajmuje się jego rehabilitacją.
Potem Charmander trafia do stajni rekreacyjnej. Potem do kolejnej. Podczas kiedy trwa jego tułaczka jako konia "niespełnionego" i do "nie wiadomo jakich celów" odnawia się jego kontuzja.
Ludzie bezmyślnie zmuszają Charmandera do niedużych treningów skokowych. Na efekt nie trzeba długo czekać. Troska Pana Adama okazuje się próżna - koń znowu ma problemy z chodzeniem. Zostaje wykastrowany.

Trafia do kolejnej stajni, która wykupiła go od rolnika w tragicznym już stanie za bezcen. Potem trafia w rece handlarza. I stamtad trafia do kolejnej stajni - Pani Urszula która wykupiła go od handlarza spod Rawicza wybrała własnie jego bo dominował spokojem i ufnością przy czym był bardzo zabiedzonym koniem. Kiedy juz po wszystkim dostała paszport - oczom nie mogła uwierzyć, że to ten słynny Charmander w tragicznym już stanie za bezcen. W tej stajni ma służyć do oprowadzania dzieciaków - jednak do tego w ogóle się nie nadaje. Przecież syn ogiera Bobiński był nauczony biec... biec najszybciej jak się da. Więc próbuje biec dalej... Dzieci się go boją. A on przecież tylko robi to, czego nauczył go człowiek.. do innej jazdy sie nie nadaje ze wzgledu na przebyta kontuzje. 

Wtedy dostajemy informacje o nim i prośbę o wykupienie. Ostatnia właścicielka szuka dobrych rąk - próbuje sprzedać Charmandera, ale prywatne ręce nie gwarantują koniowi spokojnego życia. Pani Urszula uznaje, że dość tułaczki - zwraca się do nas z prośbą o pomoc. Postanawia sprzedać konia do fundacji za cenę rzeźną, aby choć w części pokryć koszta jego rehabilitacji. Oczywiście mogłaby go sprzedać dalej do prywatnych osób za normalne pieniądze - ale wybiera dobro konia. My jako fundacja mająca na celu pomaganie koniom i ich opiekunom - jesteśmy jej wdzięczni za tą decyzję.

Kontaktujemy się również po latach z Panem Adamem Wyrzykiem, który wychował i wytrenował Charmandera i jest bardzo poruszony całą sprawą. Natychmiast przesyła nam fotografie i prawa do ich użycia. Trzyma kciuki za to, aby Charmandera udało się wykupić. Opowiada nam o tym, jaki poczciwy i waleczny był to koń...

Fragment jednego z ostatnich wywiadów z ówczesnym trrenerem Charmandera, Panem Adamem Wyrzykiem: "Przełomowy był sezon 2007, kiedy konie do treningu oddał mi „Kisior” Mirpuri. Najlepszym z nich był Charmander. Przez zimę ogier zrobił niesamowite postępy i później rewelacyjnie biegał. Niestety w Derby nie wytrzymała mu noga w nadgarstku i to zakończyło jego karierę."

Do 10 października musimy zapłacić 1700 zł. Transportem do Zielonej Góry to 600 zł.

 

Co będzie dalej - okaże się na miejscu... Być może ktoś z Was chciałby również adoptować Charmandera? Nie nadaje się do jazdy, pisane mu są już tylko zielone pastiwska i cieszenie ludzkiego oka - ale czy czasem nie o to właśnie chodzi w życiu ?

Możesz pomóc - wpłat na dopiskiem "Charmander" można dokonywać na konto Fundacji
PKO BP 151020 5226 0000 6002 0220 0350

 

 

 

Zmieniony: Poniedziałek, 09 Listopad 2009 12:27