YOOtheme
Czwartek, 9 Wrzesień 2010
Zwierzaki fundacji


Nasi podopieczni PDF Drukuj Email

Wpisany przez Ewa   
Czwartek, 23 Kwiecień 2009 15:42

Nasi Podopieczni

 

 

Zapraszamy do odwiedzenia naszej wirtualnej stajni! Sukcesywnie będzie Państwu przedstawiać naszych podopiecznych i ich historie. Oczywiście z przyjemnością będziemy Państwa gościć w naszej rzeczywistej stajni pod Zieloną Górą - zapraszamy!


 

Konie do adopcji wirtualnej


 

EMIL - jego historia i NIANI TUTAJ


GERDA - historia jej i siostry Kajki TUTAJ. Gerda jest nieduża, jednak zbyt energiczna dla dzieci, za mała dla dorosłych.


IZOLDA trafiła do nas ze względu na agresywny charakter i trudności z jej okiełznaniem, dostaliśmy ją z prezentem - była źrebna


JÓZEK - przekazany przez właścicielkę na emeryturę, więcej o nim TUTAJ


 

KORSA - jej historia TUTAJ


LIZA - oddana przez właścicielkę na emeryturę


MEFISTO 

mefi

 

RUDOLF syn Izoldy


STASIU - historię jego i Loli poznacie TUTAJ


 

Więcej na temat adopcji wirtualnych i koni zobaczysz

TUTAJ


 

 

Konie w adopcjach.

Zasady adopcji realnych znajdziesz TUTAJ


 

ALEKSANDER I FREDZIA - historia Alexa TUTAJ,   natomiast Fredzi  TUTAJ 

 ->Sponsor Alexa i Fredzi jest anonimowy


AMBRA - aby poznać jej historię kliknij TUTAJ


AMELKA - Jej historia znajduje się TU i TUTAJ

-> Sponsorem Amelki  jest Pani Katarzyna


ARKADIA - więcej na jej temat TU


ARLLA- Historię jej i Rojala poznacie TUTAJ i TUTAJ

-> Sponsor Arlii jest anonimowy


BALBINKA  - historię jej i Dropsika poznacie klikając TUTAJ

-> Sponsor Balbiny jest anonimy


B-ATHENA wykupiona w 2008 roku przez wzgląd na agresywne usposobienie

-> Sponsorem B-Atheny jest Pan Darek




BARTEK -> Sponsorem Bartka jest Pani Kasia


BELLA- jej historia znajduje się TUTAJ


BELLUNIA -> Sponsorem Belli są Pani Dagmara i Pan Daniel


BETI -> Sponsor Beti jest anonimowy




BIELUŚ -> Sponsorem Bielusia są Pani Monika i Pan Michał.


BLACKY i NIEMA Blacky jest synem Karej - uratowanej klaczy, gdy była źrebna, Niema uratowana w 2007 - była skrajnie wychudzona.

-> Sponsorem Blackiego i Niemej jest Pani Dominika


BUŁAWA->  Sponsorem Buławy jest Pani Maria.


BURSZTYN. Jego historia jest TUTAJ

-> Sponsorem Bursztynka jest Pani Agnieszka


CEBULAK- jego historię poznacie TUTAJ -

Sponsor Cebulaka jest anonimowy


DAJANA - wykupiona od starego rolnika spod Poznania, który nie był w stanie się nią dłużej zajmować

-> Sponsor Dajany jest anonimowy


DEKRET - ślepy na jedno oko, na drugie słabo widzi, przez co niełatwo z nim pracować, obecnie bryka na padoku

-> Sponsorem Dekreta jest Pani Karolina


EVEREST - wykupiony od właściciela, który trzymał go na łańcuchu, tuczył na rzeź, po skokach

-> Sponsorem Eviego jest Pani Agnieszka


FIOŁKA- jej zakręconą historię poznacie TUTAJ

->  Sponsorem Fiołki jest Pani Katarzyna z mężem


FORTUNA i KAJULA

-> Sponsor Fortuny jest anonimowy


FRĘDZEL -TITO - Jego historia jest TUTAJ

-> Sponsorem Frędzelka jest Pan Irek


GNIADY - Gniady wykupiony tuż przed śmiercią, dychawiczny wałach

-> Sponsorem Gniadego jest Pan Robert


GRAFIT -   Grafit został przekazany przez właścicielkę, nie mogła już się nim dłużej zajmować. , więc pojechał w adopcję towarzyszyć Grafitowi.

-> Sponsorem Grafita Pani Kamila z Mężem


GROSIK - jego perypetie poznacie TUTAJ

-> Sponsorem Grosika jest Pani Martyna


HAFLI -> W adopcji dzięki współpracy z Ośrodkiem Rehabilitacji Konnej Czeszewo. Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo klikając TUTAJ


HELIOS -> Sponsorem Heliosa jest Pani Ania


JAMAJKA. W adopcji dzięki współpracy z Fundacją Dziecięca Fantazja. Więcej na ten temat znajdziecie Państwo TUTAJ


JURBAN. Po ciężkiej kontuzji - miał złamaną nogę, szczęśliwie się zrosła.

-> Sponsorem Jurbana jest Pani Kinga


KABAN i LOLA -  w adopcji w Pałacu Kawalera, do hipoterapii i bryczki, Kaban ostatnio robi niewiele- jest w końcu już dziadkiem, wspiera go Lola. O Loli więcej TUTAJ


KAJA -historia jej i siostry Gerdy TUTAJ 


KAROLINKA - jej historię poznacie TUTAJ


KARY - Kary został wykupiony przed rzeźnią, był w ośrodku rehabilitacyjnym we współpracy z Caritasem, jednak okazał się zbyt agresywnym koniem

-> Sponsor Karego jest anonimowy


KUBUŚ I TINKA - Historię Kubusia i chłopców w OHP znajdziecie TUTAJ. Tinka została nam przekazana przez właścicielę, po ciężkim ochwacie.
->Sponsorem Kubusia i Tinka jest Kamil z kolegami oraz jego ciocia


LAMBADA -Klacz była u nas już długo, trudno było znaleźć dla niej dobry dom. Wspaniałe pochodzenie, wspaniały ruch, ale papiery zagineły wiele lat temu, pamiętali tylko Lambade hodowcy. Kiedy do nas przyszła, to były skóra i kości. Kiedy wyjeżdżała, już przypominała konia z czasów swojej świetności. Bez reszty zadbała o nią jej opiekunka, Paulina. Dziś Lambada i Paulina to świetny zgrany duet. Lambada jest typowym koniem dla jednej osoby, dla której pójdzie w ogień. Taką osobę znalazła w Paulince! Gratulujemy!

LAOS ->Sponsorem Laosa jest Pan Marek


ŁATKA - jej historię znajdziecie TUTAJ
-> Sponsor Łatki jest anonimowy


MAMBA - jej historię znajdziecie TUTAJ
-> Sponsorem Mamby jest Pan Robert


MISIA  - jej historię znajdziecie  TUTAJ
->Sponsorem Misi jest Pani Laura

NASTKA - jej historię znajdziecie TUTAJ

PACYNKA -> Opiekunką Pacusia jest Mama Krzysia


PENELOPA - współtowarzyszka z akcji ratowania Słonika - więcej na ten temat TUTAJ

-> Sponsorem Penelopy jest Pan Henryk

PIMKIE ->  Sponsorem Pimkiego jest Pani Iza


REWIA -> Sponsor Rewii jest anonimowy


ROJAL -> W adopcji dzięki współpracy z Ośrodkiem Rehabilitacji Konnej w Czeszewie. Historię jego i Arlli poznacie TUTAJ i TUTAJ.


RUTER -> Sponsorem Rutera jest Pan Marek


SŁONIK - jego historia jest TUTAJ

-> Opiekunką Słonika jest Pani Kasia


SŁODZIAK - jego historia jest TUTAJ


 SEGURO - wykupiony razem z Bursztynem w 2007 od handlarzy dzięki wsparciu Gazety Wyborczej i allegrowiczom

DROPS - jego historia TUTAJ

->  Sponsor Seguro i Dropsa jest anonimowy



TAJFUN - trafił do nas przypadkiem, handlarz go przywiózł z nadzieją, że coś poradzimy - miał wielką ranę na lewej nodze i łbie, wyglądał tragiczne, panicznie bał się ludzi. Po prawie roku rehabilitacji pojechał do adopcji, gdzie opiekuje się nim cała rodzina. Zaprzyjaźnił się z ich Labradorem.


TRISTAN - jego historia jest TUTAJ


VIKI (z koziołkiem)-> Sponsorem Viki i koziołka są Pan Krzysztof wraz z Żoną


VENTO -> Sponsor Ventla jest anonimowy


 

KAMEL -> Sponsor Kamela jest anonimowy

Kamel

KASZTANA -> Sponsorem Kasztany jest Pan Mariusz.

Kasztana

TORNADO ->  Sponsorem Tornada jest Pani Kinga

REIN -> Sponsorem jest firma Reinhold.

WOJTEK ->  Sponsorem Wojtka jest Fundacja Ducha

 

MALUCH. W adopcji dzięki współpracy z Fundacją Dziecięca Fantazja.

 





 

AMBRA. Jej historię poznacie TUTAJ

-> Sponsor Ambry jest anonimowy

 

DEMON - wiekowy już konik polski, po uciążliwej pracy na festynach, ciągle dochodzi do siebie

KAJTUŚ -> Sponsor Kajtusia jest anonimowy


KARUCHA -> Sponsorem Karuchy są Pani Basia i Pan Janusz

NEL -> Sponsorem Nel są Pani Basia i Pan Janusz

AMALIA->  Sponsor Amalii jest anonimowy.

ANKA -> Sponsorem Anki jest Pan Roman .
 
SIWULKA ->Sponsorem Siwulki jest Pan Paweł
 

BLANCA -> Sponsorem Blanki jest Pani Patrycja

BŁYSKAWICA -> Sponsor Błyskawicy jest anonimowy

TUPTUŚ ->  W ośrodku w Zopowej, razem z Reinem.

KAROLINKA -> Sponsorem Karolinki jest Pan Mariusz

KARA-> Sponsorem Karej jest Pan Piotr,

PUCUŚ-> W adopcji. Sponsor Pucusia jest anonimowy

MILKA-> W adopcji. Sponsorem Milki jest Pan Krzysztof z Żoną

SIWULA-> W adopcji dzięki współpracy z Ośrodkiem Rehabilitacji Konnej Czeszewo

ROJAL ->W adopcji dzięki współpracy z Ośrodkiem Rehabilitacji Konnej Czeszewo

  

MAŁA MI -> w adopcji. Sponsorem Małej Mi jest Pani Dominika S

.KAJA-> szuka wirtualnego opiekuna

LOLA -> sponsor Loli jest anonimowy

BLANKA

HAJFA jej historia TUTAJ


 

 

Konie Pana Krzysztofa, które odegrały ważną rolę w życiu fundacji


 

 

KUBA -> poznaj jego smutną historię z Happy Endem - Kliknij

Kuba

BELENUS -> Drugi ukochany koń Krzysztofa - wiedzie spokojny żywot w Niemczech

Belenus


http://centaurus.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=33
Zmieniony: Środa, 01 Wrzesień 2010 14:14
 
Fundacja Centaurus - w imieniu zwierząt PDF Drukuj Email
Wpisany przez Cyprian   
Sobota, 04 Kwiecień 2009 00:00

 

Wiele razy czytaliście na tej stronie poruszające, wspaniałe historie równie wspaniałych koni, które wygrały swoją walkę o życie.
Dzięki Wam Nasze stado jest już duże i ciągle rośnie. Mamy już nawet drugą stajnię.
Codziennie rano karmimy te, które cudem uciekły z objęć śmierci. Obserwujemy, jak rodzą się na nowo, jak powoli nabierają zaufania, poznajemy ich lęki i ich radości. Patrzymy, jak odpadają stare strupy z gojących się ran, jak goją sie rany, jak uczą się chodzić, jeść owies, jak uczą się nie bać. Jesteśmy świadkami, jak wystające żebra gdzieś zanikają, a opuchnięte oczy wreszcie coś widzą.
I kiedy wszystko układa się tak wspaniale, dowiadujemy się, że nie zawsze i nie wszędzie cuda są mośliwe.Mała wieś w centrum Polski. Ubojnia. Pod ubojnią leży koń.
Krwawi. Cały drży. Pada deszcz. Czasem koń przestaje się ruszać. Nie może
się podnieść. Dzwoni do Nas młody chłopak, który wczesniej wykupił
innego konia z tej ubojni. Prosi, aby poradzić co ma zrobić. Mówi, że kilka dni
temu była podobna sytuacja z innym koniem. Mówi, że wezwał policje,
wezwał straż miejską. Koń leżał, tak jak ten teraz.
Policja przyjechała, straż przyjechała, nie byli zainteresowani pomocą - rzeźnik wyrzucił ich z terenu ubojni - zdawało się, ze całkiem chętnie wyszli.
Nic nie zrobili.
Koń leżał tak jeszcze jakiś czas. Następnego dnia rano już go nie było.
Trawa była czysta. Nikt nic nie pamiętał.Teraz znowu pod ubojnią leży
koń. Potężnych gabarytów. A jednak - nie ma siły wstać. Rzuca się, miota,
rży rozpaczliwie. Rozciera trawę całym ciałem, ale nie daje to efektu. Nie
udaje mu się wstać. Na całym ciele krawiące rany, opuchnięte oczy.
Walczy. Resztkami sił. Wkoło znowu nie ma nikogo. Młody chłopak próbuje coś
zrobić, znowu kontaktuje się z policją, dzwoni do weterynarzy, do straży
miejskiej.
Nikogo to nie obchodzi - przeciez to rzeźnia, koń jest tam, gdzie być powinien i zdycha, a to własnie jego przeznaczenie. Nikogo nie obchodzi,
że koń odchodzi w mękach. Tym razem juz nikt nawet nie przyjeżdża.
Nagle dostajemy telefon od młodego chłopaka, który koordynuje wszystko na miejscu.
Mówi, że koń jakimś cudem wreszcie sie podniósł i uciekł z terenu
ubojni - uciekł na jego łąkę. I teraz prowadzi go, ze łzami w oczach - na
powrót w objęcia śmierci. Nic to, że koń niemalże jest niesiony. Takie
jest prawo. Może gdyby rzeźnik nie zauważył zniknięcia konia, może wtedy
byłby czas, żeby choć wezwac weterynarza.. ale rzeźnik, którego nie było
przez cały czas, kiedy koń rozpaczliwie rżał zwijając się w trawie,
nagle wyrasta spod ziemi. Idzie po konia. Koń przewraca się. Łamie płot
sąsiadowi. Nie moze wstać. Rzuca się po twardym gruncie. W końcu przestaje.
Opadł z sił. Ciężko oddycha. Zamyka oczy i leży. Przybiega właściciel
posesji. Krzyczy, że natychmiast trzeba pokryć szkody, jakie spowodował koń.
Przeciez połamał płot. Nad głową ledwo żywego konia konia rozgrywa się
walka o 300 zł. Nikt nie zwraca uwagi na konia. Rzeźnik w końcu daje za
wygraną. Kilkoma kopniakami probuje podnieść na wpół nieżywego ogiera.
Potem bierze bata i okłada konia. Po jakims czasie koń się podnosi.
Zrezygnowany, oczami błagający o koniec tych męk, idzie ulegle za rzeźnikiem do
ubojni. Znowu ta trawa.. koń upada, jeszcze zanim rzeźnik dopnie łańcuch.
Jakby w tych zielonych źdźbłach znajdywał ukojenie. Dostaje jeszcze
kopniaka. Ale juz nie reaguje. Zamyka opuchniete oczy.
Na Naszą prośbę chłopak idzie rozmawiać o cenie konia. Na początku rzeźnik w ogole nie chce dyskutować. Koń nie jest na sprzedaż. Choć na pytanie, na co jest wobec tego przeznaczony - nie potrafi odpowiedziec.W końcu rzuca - 5 zł za kilogram.
Koń waży 600 kg. Daje to kwote 3000 zł. Urywają sie telefony - szukamy.
Nie najstraszniejsza jest suma - najbardziej przeraża Nas brak czasu.
Poznaliśmy bowiem historię konia. Ogier ma 6 lat, pracował jeszcze dzień wcześniej w polu u swojego Pana. Pracował tak przez większość życia. Jednak
wczoraj dostał kolki w czasie pracy w lesie. Właściciel uznał, że po tych
zaledwie kilku latach pracy nie zarobił jeszcze na siebie na tyle, aby on teraz
wezwał weterynarza i zapłacił 100 lub 200 zł. Postanowił oddać go do rzeźni. W końcu mozna jeszcze ostatecznie na nim dorobić. Więc po co wydawać ? Rachunek był nader prosty. Dowiedzielismy się również, dlaczego koń
leżał pod ubojnią. Otóż rzeźnik postanowił wspaniałomyślnie dać
ogierowi szansę. Zaraz po tym, jak go kupił zwijającego sie z bólu wyrzucił
go na trawe stwierdzając, że jeśli do rana mu samo przejdzie, sprzeda go
jako zdrowego konia po normalnej cenie. A jeśli dalej będzie umierał z
bólu i kolka nie minie - rano konia zabije. Oczywiście - kolka miała wyleczyć
się powietrzem, bo żaden weterynarz wezwany nie został. Nam również nie
pozwolono ściągnąć telefonicznie lekarza i opłacić."Sielankowego" obrazu przed ubojnią dopełniały roześmiane dzieci rzeźnika grające w siatkówkę pod tą własnia rzeźnią. Biegały koło leżącego w trawie konia, coraz uderzając go piłką. Widok umęczonego zwierzęcia nie budził w nich żadnych emocji - znieczulone pozostały obojętne na każdą nieudaczną próbę ogiera w strone powstania na nogi. Czasem rzuciły w niego jakiś kijem. Czasem zasmiały się. Potem wracały do gry. I biegały wkoło niego wesoło.
Trudno skomentować taki obraz, dlatego nie zrobimy tego. Czas biegł bardzo
szybko. Byliśmy w ciągłym kontakcie z młodym chłopakiem, który był na
miejscu. Tutaj pieniądze się znalazły, znalazł się transport - byliśmy
gotowi do drogi. Powstało jedynie pytanie - czy zdążymy. Wtedy odezwał się
telefon. Była juz noc. Koń znowu uciekł. W mroku chłopak dojrzał jedynie
zerwany pastuch elektryczny. Konia nie było nigdzie widać. Rozpoczęły się
gorączkowe poszukiwania. Nie wiedzialiśmy, czy jeszcze zyje. Moze kolka nie
dała mu szansy, może został już zabrany do ubojni. Ale musimy być pewni.
Moze gdzieś żyje, moze walczy. I czeka na pomoc. Przeszukane zostało
wszystko w promieniu kilku kilometrów. Wszelkie rowy, krzaki, pobliskie lasy. Ogier zapadł się pod ziemię. Wiedzielismy, że z tak zaawansowana kolką nie ma
szans, jeśli ktoś szybko mu nie pomoże. O 04:00 nad ranem uznalismy, że
dalsze poszukiwania nie mają sensu - najpewniej nie zdążylismy, przecież
fizycznie nie jest możliwe, aby zaszedł jeszcze dalej. Przeciez ledwo szedł..
Nikt nie zasnął, czekalismy. Może znowu wydarzy się cud. Przecież istniejemy od pół roku, a cuda zdarzały się już wiele razy. Dlaczego nie tym razem?
O 07:00 telefon. Krótka, wyrywkowa informacja - koń sie znalazł. W nocy
uciekł, zaszedł 5 km.. pod stary młyn. Tam upadł. I już nie wstał.
Czekał. Znaleziony został przez grupę młodych ludzi, którzy wyszli w środku
nocy z dyskoteki. Jeszcze żył, jeszcze się nie poddał. Toczył swoją beznadziejną walkę nie wiedząc, że nie da ona zupełnie nic. Ludzie Ci skontaktowali się z weterynarzem, którzy po dojeździe stwierdził zaawansowaną kolkę i skierował konia.. do tej samej rzeźni, z której koń przez całą noc uciekał. Nie wiedzieliśmy o tym, ale rano, kiedy czekaliśmy na informacje, gotowi do wyjazdu - Gniadego ogiera już nie było. Jego walka okazała się próżna, jego ucieczka nie dała mu żadnej szansy. Za jego umęczenie nie spotkała go żadna nagroda - jedynie smierć, od której tak bardzo chciał uciec. Los zakipł z niego tak okrutnie..Kiedy teraz myslimy, jak bardzo walczył, jak bardzo chciał zyć, ile siły miał, aby w stanie zaawansowanej kolki uciekać.. tyle kilometrów - pozostaje w Nas ogromna złość.
Nie zawsze pomogą pieniądze, dobra organizacja czy grono wspaniałych ludzi, którzy zawsze pomogą. Czasem trzeba mieć jeszcze szczęście. Gniademu tego
szczęścia zabrakło. Opisujemy jego historię, aby oddać pewnego rodzaju hołd jego
niestrudzonej całonocnej walce o własne życie. Chociaż nie wygrał tej walki, chociaż nigdy nie skosztuje już zielonej trawy i nigdy nie bryknie, chociaż nie stanął w Naszym boksie, nie zarżał - na pewno pozostawił ogromną ranę w Naszych sercach.
Choć zdajemy sobie sprawę, każdego dnia, z tego, jak okrutny potrafi być człowiek - historia Gniadego poruszyła Nas do tej pory najmocniej.Całą dramatyczną historię znamy z relacji młodego chłopaka - nie byliśmy jej bezpośrednim świadkiem.

Niemniej obrazuje to sytuację, w jakiej znajdują się w Polsce konie.

 

Zmieniony: Poniedziałek, 10 Maj 2010 10:08