
3 lata temu Kasztana urodziła się z przeznaczeniem na rzeź. Każda godzina jaką przeżyła miała ją lepiej przygotować do dnia, w którym zostanie bez namysłu oddana na targowisku temu, ktoś da najlepsza cenę. Ufna, spokojna - nie wiedziała, co ją czeka. Nie wiedziała, ze każda miska owsa, jaką dostaje, nie jest podana jej z miłości, ale wyłącznie dla uzyskania krągłejszych kształtów, większego przyrostu wagi, a w efekcie większego zysku. O jej odczucia nikt nie dbał. Traktowana przedmiotowo, jak bezuczuciowy kawałek mięsa, powoli dochodziła do kresu podróży, jaką zafundował jej człowiek. Kolejne końskie istnienie, które urodziło się wyłącznie po to, aby człowiek mógł decydować o jego śmierci, aby mógł zarobić na jego cierpieniu. Nigdy nikt nie dał jej szansy, nigdy nie została przyjaźnie poklepana, nie znała weterynarza ani kowala. Była również osoba, która postanowiła jeszcze skorzystać na kobyle, zanim zostanie sprzedana pod nóż, i kasztana w wieku 2 lat została zajeżdżona. Została już wykorzystana w każdy możliwy sposób. W zamian nie otrzymała nic. Nawet ludzkiej przyjaźni. Kasztana została przez Nas kupiona za pożyczone pieniądze. Brakującą kwotę w postaci 3 tyś zł musimy oddać w ciągu 5 dni. W tej chwili Kasztana przebywa pod naszą opieką. Otrzymała już piękne imię, wymyślone przez jedną z osób, które pomagają Nam w opiece nad nią. Buena Ventura. Buena nigdy wcześniej nie miała imienia. Bo po co nadać imię czemuś, co nie ma uczuć, jest tylko kawałkiem mięsa, dla którego nie warto dbać o takie drobnostki ? Kasztana nie ma imienia, nie ma pochodzenia, pięknej sierści ani nie będzie wysoko skakać. Wiele prób założenia jej kantara aby wypuścić ją na padoki kończy się fiaskiem. Kasztana musiała być wiele razy bita, na widok człowieka ustawia się zadem i idzie do tyłu prychając groźnie i mierząc bardzo dokładnie. Jej boks, z którego na razie ją zabraliśmy, jest tak wąski, że nie była w stanie się w nim obrócić. Tam nie miała możliwości się bronić. Z czego pewnie właściciel nie raz skorzystał. Ma przerażone, piękne, wielkie oczy w których mimo agresji dopatrujemy się każdego dnia wielkiego błagania
Kasztanka jest bezpieczna - dzięki Państwa wsparciu udało Nam się ją ocalić i teraz nic nie jest w stanie odebrać jej wiary, że będzie dobrze. Obecnie klacz pozostaje pod Naszą opieką w Siedlcu w stajni Viktor, niemniej za około tydzień zostanie przewieziona do Naszej nowej stajni Fundacyjnej w Chwalimierzu. Przed Kasztanką długa droga - jej psychika ucierpiała chyba najbardziej. Minie jeszcze wiele miesięcy, zanim na widok człowieka nie będzie pokładać uszu i ustawiać się zadem. Niemniej powoli daje się wyprowadzać na padok, miejscami zerka co się wkoło niej robi i widać w jej oczach ciekawość, nie tylko i wyłącznie przerażenie. Kasztana zaczyna zauważać, ze przestaje istnieć wyłącznie dla kogoś, a zaczyna żyć dla siebie. I widocznie nie jest do końca pewna, czy aby powinna w to wierzyć.. Mam nadzieje, ze za parę tygodni dołączy do stada. Jej zdjęcia będzie można niedługo odnaleźć w Galerii. Zapraszamy do odwiedzin. Koniecznie z marchewką!
Kasztanka poszukuje wirtualnego opiekuna.
Co słychać u KASZTANKI ? 30.06.2006
Kasztanka jest już w naszej stajni w Chwalimierzu. Została dołączona do stada naszych podopiecznych. Wydaje się, że nowe warunki jej odpowiadają i zaczyna dażyc nas coraz większym zaufaniem. Zapraszamy do odwiedzin.