Aktualnie ratujemy
Inka
Data dodania: 10.06.2011 r.
Coś z ułanów w nas zostało? / Aby umieranie nie bolało..
Słowo "człowiek" - jakże dumne brzmienie! Masowo podpisujemy pro zwierzęce petycje, zrzucamy naturalne futra, ratujemy foki w Kanadzie i promujemy prawa zwierząt na Animal Planet. Skandujemy przeciw transportom koni na rzeź, popularyzujemy wegetarianizm i organizujemy spektakularne manifestacje. Chełpimy się ułańską tradycją, gdzie koń był przyjacielem. Jakże piękne się to wszystko wydaje! Wydaje się?
Resztki ułudy o ułańskiej tradycji rozbryzgują się w kroplach majowego deszczu, kiedy z przyczepy wyciągamy niemalże zwłoki konia. Rozpaczliwe rżenie końskiej pełne cierpienia rozrywa nam bębenki w uszach. I w ciągu ułamka sekundy, wobec tego co widzimy, słowo "człowiek" nie brzmi już tak dumnie.. A ułańskie legendy naszych dziadków trącą utopią.
Strach dotknąć, aby dotknięciem kucyka nie zabić. Małe czarne ślepia świdrują nas na przestrzał. Mała leży, usiłuje podnieść głowę, ale za każdym razem opada bezwładnie, aż w końcu rezygnuje. Pokornie czeka, co się z nią stanie. Handlarz poinformował nas, że leży tak od 3 tygodni. W takim stanie oddał mu kucyka rolnik z prośbą 'Pan się pozbądź, bo wstyd przed sąsiadami'. Ale i na targu pośród innych handlarzy wstyd było wyciągnąć z ciężarówki, bo nawet dla handlarzy widok tak zamorzonej i zawszonej kucyczki, byłby niesmaczny.
Teraz skarłowaciała kucyczka leży skulona w boksie. Cicho rży. Rży o ułanach, o tradycji, o zielonych pastwiskach, których nigdy nie widziała, o łąkach na które wykrzywione kopytka nigdy jej nie zaniosą. Nie ma sił wstać, nie ma sił jeść. W jej oczkach nie tli się już nic prócz nadziei - aby umieranie nie bolało.
Płacimy za transport, kucyczka trafia do naszej stajni. Mija doba. Mija następna. Mnożą się koszta codziennych wizyt weterynarza i podawanych leków i suplementacji. Inka zaczyna sama jeść, klękając przy miseczce z owsem. Trzeciego dnia okazuje się skąd ta wola walki. Inka będzie miała dla kogo żyć. Bo spodziewa się źrebięcia..
Nie wiemy, czy źrebię w ogóle urodzi się żywe. Stan małej Inki jest nadal tragiczny, choć każdego dnia walczymy, aby zminimalizować jej cierpienia. Za potężną wolę życia tego malutkiego stworzenia postanowiliśmy, że zrobimy wszystko, aby jej schorowane dziś kopytka zaniosły ją kiedyś na zielone pastwiska między stado innych kucyków, pośród których godnie dożyje swoich dni.
Z Waszą pomocą, w ciągu 5 lat działalności, Fundacja Centaurus ocaliła ponad 200 koni, i dała im troskliwy dom do końca ich dni. Widzieliśmy naprawdę wiele. Wielu obrazów wolelibyśmy nie pamiętać. Ale kiedy patrzymy na Inkę zastanawiamy się, gdzie są granice ludzkiej bezmyślności? Gdzie są granice ignorancji wobec drugiej istoty i istnieje moment, w którym wyczerpuje się ludzka obojętność?
My, kraj ułanów, z ułańską fantazją potrafimy godzinami opowiadać o naszym zamiłowaniu do czterokopytnych. Nasze opowieści zagłusza jednak coraz częściej ryk silnika potężnego tira wiozącego kolejne transporty ściśniętych koni. Bo my, kraj ułanów, przodujemy w eksporcie koni na rzeź do Europy. W kraju ułanów, w wielu polskich wsiach, pochowane po szopach "Inki" dożywają w cierpieniu swoich dni, pozostając na łańcuchu od dnia narodzin do dnia śmierci. Nie widza kowala ani weterynarza, nieraz pracują ponad siły, a kiedy nie przypominają już z żadnej strony ułańskiej dumy, jaką jest kon - pod osłoną nocy ładowane są na ciężarówki. Bo wstyd ułanom..?
Nie wątpimy, ze starczy nam sił i czasu, aby poddawać kucyczke codziennej rehabilitacji. Nie wątpimy, że Inka zrobi wszystko, aby dożyć porodu i móc opiekować się maleństwem. Wątpimy jednak, czy chęci wystarczą. Na leczenie małej wydaliśmy w ciągu paru dni fortunę, a leczenia zaprzestać nie można. Chcemy ofiarować jej wszystko co najlepsze, ale nasze możliwości są ograniczone.
AKTUALIZACJA: 17.06.2011
Inka czuje się lepiej. Większość dnia spędza na trawie. Poradziliśmy sobie z wszawicą, badania krwi klacz ma też coraz lepsze. Leczenie powykręcanych nóg potrwa bardzo długo, mała nigdy nie będzie już w pełni sprawnym koniem.
AKTUALIZACJA: 23.06.2011
Dzisiaj nad ranem Inka urodziła źrebaka. Niestety, tak jak się spodziewaliśmy, maleństwo nie przeżyło. Źrebak urodził się skrajnie wychudzony, nie dający żadnych oznak życia.
Może gdyby poród nastąpił za kilka miesięcy, gdy Inka była by już w dobrej kondycji - mały konik miał by szansę na życie.
Inka jest pod opieką weterynarza i obserwacją. Klacz czuje się dobrze.
AKTUALIZACJA: 2.09.2011 - aktualne zdjęcia Inki
AKTUALIZACJA:
Inka ma swojego wirtualnego opiekuna ! Bardzo w jej imieniu dziękujemy !
AKTUALIZACJA 5.12.2011
Inka w dniu dzisiejszym została wraz z Admirałem przewieziona do szpitala dla koni. Pod czujnym okiem weterynarzy i przy kontroli RTG zostanie przeprowadzona kolejna korekcja kopyt. O stanie małej będziemy Was informowali.
AKTUALIZACJA: 12.12.2011
Inka jest już po korekcji kopyt. Czuje się dobrze.
Mała nadal przebywa w klinice dla koni, gdzie pozostanie jeszcze przez około miesiąc. W tym czasie kopyta zostaną poddane kolejnym korekcją pod kontrolą RTG.
Numery kont bankowych fundacji
Dla wpłat krajowych:
Fundacja Centaurus
ul. Borelowskiego 53/2
51-678 Wrocław
Konto dla wpłat
PKO BP
15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat z zagranicy:
Swift/Bic code
BPKOPLPW
IBAN
PL15102052260000600202200350
Adres banku:
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław






