
Ruter to roczny ogier śląski uratowany przez Biankę i przetransportowany do
Nas. Kiedy do Nas przyjechał, nikt nie dawał mu żadnych szans. Cierpiał na
przykurcz przedniej lewej nogi, ale przykurcz był tak dalece posunięty, że
koń praktycznie nie był w stanie się poruszać. Cały okres oczekiwania na
operacje spędził w kącie swojego boksu wpatrując się w ścianę, jakby zupełnie
nie miał nadziei i po prostu czekał, aż ten horror się skończy. Martwiliśmy
się, że tym razem odniesiemy jednak porażkę. Konik, wydawało się, nie miał w
ogóle woli życia. Być może cierpienie było tak ogromne, że wolał odejść.
Aż pewnego dnia, kiedy zastanawialiśmy się, czy pozwolić mu pogalopować na
wiecznie zielone pastwiska, zobaczyliśmy rzecz niezwykłą. Ruter obrócił się
w Naszą stronę i kuśtykając podbiegł kulawym kłusem i wtulił w Nas swoją
wielką głowę.. i tak stał. Potem popatrzył na Nas tak błagalnym wzrokiem, iż
już wiedzieliśmy, że decyzja może być tylko jedna - operujemy.
Każdy następny dzień przynosił cos nowego. Ruter każdego dnia starał się Nam
pokazać, ze warto o niego walczyć, każdego dnia dodawał Nam sił i robił się
coraz weselszy, a my wraz z nim. Mimo to zdawaliśmy sobie sprawę, ze może on
do końca życia pozostać kaleką, i być może nadejdzie taki dzien., kiedy
będziemy musieli go pożegnać, bo jego cierpienie stanie się silniejsze od
woli życia.
Czy operacja się udała, dowiemy się tak naprawdę dopiero za kilka miesięcy.
Zabiegu podjął się na miejscu Dr Krzysztof Kmiecik wraz z Dr Piotrem
Tarnowskim, i już podczas operacji Ruter otrzymał podkowę korekcyjną dzięki
świetnemu kowalowi - Ryszardowi Mamajkowi. Tym trzem Panom składamy
serdecznie podziękowania za podarowanie Ruterowi nowego życia.
Ruter obecnie odbywa rehabilitacje, spaceruje po boksie ubrany w gips i
flirtuje z Gerdą, która stoi w boksie obok. Konie bardzo się polubiły i mamy
nadzieje, ze niedługo będą razem hasać po padokach.
Ruter poszukuje wirtualnego opiekuna.
Co słychać u RUTERA ? 20.06.2006
Oto zdjęcia Rutera po zdjęciu gipsu - jak widać noga wygląda bardzo dobrze. Przykurcz, który zdeformował kopyto i utrudniał jakiekolwiek normalne funkcjonowanie odszedł w niepamięć. Ogierek obciąża nogę prawie normalnie, niemniej na razie musi pozostawać w boksie i wychodzi z niego jedynie na twardą powierzchnie, na około 10 minut dziennie na uwiązie. Najchętniej ten czas spędza skubiąc się z Gerdą lub rżąc i informując wszystkich, ze niedługo właśnie on będzie tu szefem.